czwartek, 30 października 2014

Mało mnie... bardzo mało

czasem, powoli coś tam dłubię. Głównie bez maszyny jednak. No "mało casu kruca bomba, mało casu..."
Za to dzieci rosną i kiedyś w końcu będzie tego czasu więcej :D
Póki co zapraszam na mój instagram.

Instagram

Tam, na szybko, bez zbędnego komentarza wrzucam to co dłubię. Ostatnio na tapecie szydełko, obręcze dziewiarskie i przygotowania do zimy i Narodzenia Pańskiego. :)

Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają. :*

piątek, 4 października 2013

Radość

Dawno mnie tu nie było, a to dlatego, że ostatnie miesiące były trudne. Czasu na szycie nie było, sił tym bardziej. Raczej "byle wytrwać do końca"... koniec wreszcie nastał i...

19 września urodziłam naszego najmłodszego ślicznego chłopczyka o całkiem dużej jak na moje dzieci wadze 3570 g i malutkim wzroście 55 cm.
Ludzik ma już 2 tygodnie i jeden dzień i całkiem mocno skradł serca starszego rodzeństwa. Ja już od kilku dni czuję się jakbym w ogóle nie rodziła i... coraz częściej zaczynam tęskno patrzeć na maszynę... :)

Być może niedługo tu powrócę. :)

wtorek, 30 lipca 2013

Rozpieszczanie mamy...

Znacie ten szał, który ogarnia każdą kobietę około trzeciego trymestru ciąży? Słynne wicie gniazda dopada zdecydowaną większość, jeśli tylko nie ma ona przeciwwskazań zdrowotnych lub fizycznych. Bo nie czarujmy się, ciąża fizycznie bardzo obciąża ;) organizm. Ale nawet jeśli nie możemy poszaleć przy przestawianiu mebli, planowaniu pokoju maluszka itp konieczną wyprawkę dla najnowszego członka rodziny sprawić trzeba.
Problem tylko, kiedy najmłodsze w rodzinie będzie - tak jak u mnie- nosiło dumną cyferkę 4. Posiadanie starszego rodzeństwa to super sprawa- wiem z doświadczenia- ale wiąże się ono z tym, że... wszystko już się po nich ma. Koszmar nie?
Dlatego, aby dopieścić zakupowo (a jak dobrze pójdzie to nie zakupowo) siebie i maluszka postanowiłam wziąć udział w konkursie na stronie mamine.pl

Nie wiem czy znacie ten sklep. Ja obserwuję działania Moli już od jakiegoś czasu, ponieważ od dawna podoba mi się to co ona tworzy. Niestety zawsze są inne wydatki, więc do tej pory tylko patrzyłam, a teraz... opowiem Wam, które produkty mi się podobają najbardziej i o których marzę, by je - jak to każdy gadżeciaż- posiadać.

Tak więc z bardzo dużej oferty sklepu (rękodzielniczego przypominam!) mamine najbardziej marzy mi się organizer do torebki. O taki:

Do tego fajnie by pasowało etui na chusteczki np w takich kolorach
Bo jednak te kolory w organizerze to nie moje. Zielony mi nijak nie podchodzi, co innego niebieski, turkus. :)
Do tego kosmetyczka - piórnik (?) na walające się u mnie wszędzie , bardzo niezbędne długopisy i ukochane pióro.

W wymarzonej wyprawce nie może zabraknąć torby, która te wszystkie gadżety pomieści. Myśę, że torba niczym siatka byłaby odpowiednia pojemnością. prezentuje sie ona tak:

Chociaż i ta- ostatni egzemplarz, bo model już nie będzie szyty- wygląda

popatrzcie ile ona ma kieszeni

gdyby była w odcieniach niebieskiego już by jej w sklepie nie było. ;)

Fajnym gadżetem dla mamy są tez przewijaki. W sklepie są dwa modele.
 

Do kompletu brakuje etui na telefon, etui na pieluszki, pokrowiec na ksiażeczkę zdrowia (yyyy... błąd! 4 pokrowce na książeczki zdrowia lub jeden większy zbiorczy! oraz o takie etui- super na mój kalendarz.






A kolorki? Hmmm... moje naj naj zestawy to:
  
 
 

Nie zanudziłam?? No to na koniec jeszcze jedno zdjęcie. Przepięknego zestawu, który pewien mąż sprezentował żonie. 

Zestaw dokładnie w moich kolorach, widzę na zdjęciu wymieniane przeze mnie etui na książeczkę zdrowia, etui na pieluszki, kosmetyczkę i przewijak. I ta pomarańczowa torba z kieszeniami!! Tylko w odcieniach niebieskiego. No cudo normalnie!!

No a teraz zgłaszam post i liczę, że wygram!! :)

wtorek, 23 lipca 2013

Ciut bardziej eko... logicznie? ...nomicznie?

 Już pisałam o tym zdjęciu, w poście o kuchennym stole. Te w koszyczku i te kolorowe to serwetki dla dzieci. Do buzi, raczek, żeby wycierać nadmiar jedzenia. ;)  Pomysł super do wykorzystania resztek dzianin i flanel z których są uszyte lub do wykopania (UWOLNIENIA) tkanin z szafy. Musze uzupełnić post o zdjęcia, większe tych tkanin uwolnionych. ;)
Pomysł narodził się, gdy zobaczyłam w jakim tempie - przy trójce dzieci- ubywa mi ręcznika papierowego. Normalnie masakra. ;) Pomyślałam wiec o serwetkach, które po wypraniu będą mogły zaliczyć kolejny obieg... i kolejny... i kolejny... i jeszcze....

Potem stwierdziłam, że tych kolorowych serwetek to szkoda do wycierania stołu, blatów i... pokombinowałam trochę i wymyśliłam, że rewelacyjnie sprawdzą tu się ręczniki wojskowe z demobilu. Są super chłonne- sprawdzałam już na pieluszkach, świetnie się piorą i nie są drogie. Trochę szycia owerlokiem (który nawiasem mówiąc ostatnio się buntuje i nie daje dobrze ustawić) i są gotowe. :) To te białe na zdjęciu.

A Wy co sadzicie o takim oszczędzaniu?

czwartek, 18 lipca 2013

To co lubię najbardziej czyli

Wymiana!!
Znacie Pucibuli? Jak nie to poznajcie. Szyje cudnej urody wełniaczki. :) (Takie gatko-spodenki z wełny, które zakłada się na pieluszkę wielorazową, żeby nie przeciekało). Tak cudne, że zachorowałam na nie i poprosiłam ją o wymiankę.
Ania wybrała sobie z mojej twórczości serwetkę śniadaniową, ja dostałam prześliczny błękitny wełniaczek z wielorybem. Właściwie to trudno mówić o tym, że ja dostałam skoro gaciorki wylądują na pupie najmłodszego. Oczywiście zapomniałam zrobic zdjecie serwetki- jest tylko zbiorowe

To te niebieskie retro samochody. :)

A my... dostalismy to:



Cudne nie? (Zdjęcia bezczelnie zwinęłam Ani z bloga, mam nadzieję, że mnie nie pogoni za to. ;) )


środa, 17 lipca 2013

A przy stole w kuchni...

dzieci uzywają serwetek dzianinowo-flanelowych.

Wisza sobie one w koszyczku nad stołem i do wycierania brudnych rączek, czy buziek są w sam raz.


Naprawdę sprawdzają się super. :) Brudne suszę i wrzucam do innego koszyczka. Piorę razem ze ścierkami, ręcznikami i dodatkiem antybakteryjnego proszku.